poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Marzenia egoistyczne.


Pierwszy dzień sierpnia dobiega końca… Słońce w kolorze dojrzałej pomarańczy chowa się, znika za horyzontem. Lubię wieczory, nie lubię spędzać ich samotnie. Piotrek jak zwykle u siebie, odpoczywa po ciężkim dniu. Ja zajmuję się ‘nicnieróbstwem’ u siebie. Chciałabym zamieszkać już razem, kłócić się o porozrzucane ubrania, gotować mu smaczne obiadki, kochać się namiętnie tak! Tylko we dwójkę, On i ja, nasze radości i nasze problemy.

Jak często bliscy mi ludzie mówili, żebym zaczęła myśleć o sobie, bym nie rezygnowała ze swoich marzeń, pragnień na rzecz innych… Bo świat jest  okrutny i nie można być altruistą. Jeżeli będziesz za dobra zniszczą Cię. To Ty będziesz płakała. Inni czyhają. Trzeba być realistą. A głupia Joaśka nie wierzyła, często za bardzo dawała siebie. Cieszyła się, gdy pomagała. Być może dawała się wykorzystywać. Nie odwracała twarzy za brak ‘dziękuję’. Powoli jej serce zaczęło twardnieć. Nauczyła się mówić ‘nie’. Myślała, że to dobrze… Zastanawiam się czy spełnianie swoich  marzeń zawsze wiąże się z egoizmem? Czy mam prawo do własnego szczęścia, kosztem planów drugiej osoby? Planów, w których zostałam uwzględniona bez mojej zgody, tylko dlatego, że kocham… Dlaczego moje marzenia wydają mi się egoistyczne? Dlaczego, spełniając je, będę miała wyrzuty sumienia? Stanowczo łatwiej jest mieć serca z kamienia.

„Dziś czuję się, jak mrówka, gdy czyjś but tratuje jej mrowisko...” - Edyta Gepert…
J. 

 PS. Nastała noc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz