Sesja krok po kroku próbuje zawładnąć moim życiem. Powinnam się uczyć. Matematyka czeka. Z fizyki sprawozdań nikt za mnie nie odda. Materiały budowlane zachęcają. Geodezja kusi. Mogłabym chociaż zrobić ściągi… Oj, gdyby wszystko było takie proste, jak się wydaję. Tak marzę o chwili spokoju, wtulona w jego ramiona z lampką wina w dłoni, lub chociaż z kubkiem kakao. Może książka w dłoni , a może wędka. O tak, poszłabym na ryby! Ta cisza, jezioro, delikatny podmuch wiatru. Mam ochotę na wszystko, tylko nie na naukę. Mam ochotę na zieloną herbatę!
Czuję się zaniedbywana przez mężczyznę mojego życia. Niby jest miło, grzecznie, poprawnie. Słowo poprawnie mnie przeraża- kojarzy mi się z nudą. Czyżby nuda wkradła się pomiędzy nas? Nie lubię nudy, nie nudzę się też w Jego towarzystwie. To co jest nie tak? Rozmowa, która nic nie zmieni. Czasami wydaję mi się, że gry, filmy są ważniejsze ode mnie. Może za dużo wymagam? Chyba oczekuję zbyt wiele… Tak bardzo Go kocham.
Czeka mnie ciężki tydzień. Następny prawdopodobnie nie będzie lepszy, ale czekam- na jutro- te lepsze- gdy znowu wszystko będzie niepoprawne, gdy po raz kolejny zwariujemy na swoim punkcie. Jak trzy lata temu…
Zadanie na dziś wieczór: zielona herbata + zeszyt z matematyki.
Jutro: matematyka + materiały budowlane.
Teraz: zaczynam wariować.
A na akademickim parapecie książka, na którą nie mam czasu: Xenna moja Miłość- Łukasza Gołębiewskiego.
Nie cytuję. Nie mam natchnienia, ani potrzeby.
J.