Chłód. Tym razem nie za oknem. Ostatnie dni sierpnia, dla większości wakacje dobiegają końca, a tu- o dziwo- słońce. Podobno na dniach mają wystąpić afrykańskie temperatury (!)… Szkoda, że to nie wpływa na mój nastrój. Nie wiem co się ze mną dzieje. Ze mną albo z nim… Czuję chłód. Coraz częściej, coraz zimniej. Z jednej strony widzę jak się stara. Również ja staram się być lepsza. Chwalę Go, doceniam, próbuję nie czepiać się o byle co. Teoretycznie powinno być piękne… Teoretycznie. W praktyce jest nijak. Jest zimno. Dostrzegam to, że nie odpowiedział na moje Kocham Cię, że nie przytulił się w tedy, gdy ja tego zapragnęłam, że nie odwzajemnił dotyku… Zdaję sobie sprawę, że to ja sama się nakręcam, doszukuję się niezrobionego, zapominając o staraniach, rzeczach miłych. Czasami mam wrażenie, że nasze uczucie wygasa, że nie jestem już tak fantastyczna dla Niego jak kiedyś. Pragnę czułości, namiętności, zainteresowania z Jego strony. Pragnę być zdobywana- jak kiedyś. Dlaczego potrafimy spokojnie obejrzeć razem film- nie przeszkadzając sobie wzajemnie? Mam nadzieję, że uda nam się pokonać to zimno i afrykańskie temperatury zawitają też w naszych sercach.
J.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz