wtorek, 20 września 2011

Nie pytaj.

„A niebo znów na głowę spada mi. I nadziei coraz mniej na słońce.” 
– Kasia Nosowska LIST

Niby lepiej, niż wczoraj, niż dwa dni temu, niż wcześniej… Jednak nadziei coraz mniej; nadziei na słońce, na miłość… 

Nie wie czy mnie kocha, ale jestem dla niego ważna. Nie chce się ze mną rozstawać, ale nie chce się spotykać. Boli jak cholera! Boli Jego obojętność, chłód, egoizm! Jesteśmy razem, ale osobno. Czuję się samotnie i źle. Cierpię. I wkurzam się na niego! Denerwuję! I kocham. I dziękuję, że nas nie przekreśla. Łakomie i żałośnie staram się czerpać z każdej minuty, którą łaskawie mi ofiaruje. Znowu ryczę. Piąty dzień… Ile człowiek ma w sobie łez? Ile bólu? Dlaczego nie może być jak kiedyś?...
Powoli i ja tracę sens w nasz związek. Nie jest pewny, czy mnie kocha… Nikt mnie nigdy nie zranił tak jak On w chwili, gdy wypowiedział te słowa… Nie dam rady kochać za nas oboje. Nie dam rady i nie chcę. Nie będę w tedy ja szczęśliwa i nie będzie On. Zresztą, już teraz nie jesteśmy. Bo mogę to powiedzieć, niestety, nie jestem szczęśliwa. Nie jestem, bo moja kobieca intuicja podpowiada mi, że Piotr jest ze mną z litości.
Bo jeśli nie wie, czy kocha, to znaczy, że nie kocha.
Dlatego dam nam jeszcze czas, kilka tygodni. Jeżeli nadal, nie będzie wiedział co czuje, sama zakończę nasz związek. Z miłości do Niego. I z szacunku do siebie.
Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Nie wiem, jak długo wytrzymam. Moje serce krwawi.
Pragnie zainteresowania, czułości, przede wszystkim- miłości. Zaproponowałam mu, aby do czasu, kiedy nie uporządkuje swoich uczuć, abyśmy zrezygnowali z wszelkich zbliżeń. Zgodził się. Mam dziwne wrażenie, że to dla mnie będzie większe wyrzeczenie niż dla niego. Już teraz nasz związek przypomina mi bardziej przyjaźń. Tylko, że ja Go kocham. Ponad życie. 
Tak bardzo tęsknię…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz