piątek, 22 kwietnia 2011

Déjà vu.


Déjà vu.
To już było. Kiedyś pisałam. 

W surowym stanie... W trakcie budowy...
To nie jest mój pierwszy post. To nie jest mój pierwszy blog.
Próbuję przypomnieć sobie jak było w tedy. Jakie emocje wiązały ze sobą pierwsze notki… Bezskutecznie. Nie potrafię pisać. Pragnę się tego nauczyć. Wydaje mi się, że kilka lat temu wychodziło mi to lepiej. Trudno. Będę musiała bardziej nad sobą i nad treścią mojego bloga pracować.
Dlaczego początek? A nie kontynuacja? Bo jestem inna. Dojrzalsza, z nowym bagażem doświadczeń. Inne rzeczy są dla mnie ważniejsze. Wiele z siebie zatraciłam po drodze. Moje Ja uległo zmianie.
Poprzedni blog umarł prawie trzy lata temu. Zginął przez zapomnienie- moje i czytelników. Przede wszystkim moje. Przez te trzy lata w moim życiu zmieniło się niemalże wszystko. Nie zmieniła się tylko Miłość. Pamiętam, że w ostatnich postach, wiadomościach pisałam o Nim. Piotr pozostał. Niezmieniony. Ciągle po uszy we mnie zakochany. Najpiękniejsze, że ze wzajemnością.
Kilka słów! On. Inni. Bob Budowniczy. Mol książkowy. Chaos. Lubię!. Życie.
Bóg. Honor. Ojczyzna. Chciałabym być patriotą, ale czy potrafię?

Na dziś- Wesołych Świąt! Zmartwychwstałego Jezusa w sercu!

„Zapytałem Jezus- jak mocno mnie kochasz?
A Jezus odpowiedział: ‘O Tak!’ I rozłożył swoje ręce. I umarł.”…

PS. Mam nadzieję, że powrócę…
J.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz